"Skradzione ciało" reż. Sophie Compton, Reuben Hamlyn


"Skradzione ciało" reż. Sophie Compton, Reuben Hamlyn

    Podczas tegorocznej edycji Millennium Docs Against Gravity nie poszalałam i obejrzałam tylko jeden film - “Skradzione ciało”. Po seansie uczestniczyłam w spotkaniu z Adamem Majchrzakiem, które dotyczyło tego, czy można skutecznie obronić się przed kradzieżą tożsamości albo wizerunku w internecie oraz ogólnych zasad wykrywania fake newsów. Film opowiada historię dziewczyn, których twarze zostały wklejone do filmów pornograficznych i udostępnione na stronach o tej tematyce. Oczywiście żadna z nich nie została o tym poinformowana, nie mówiąc o zgodzie na takie działania. Historia zaczyna się w momencie, kiedy pierwsza z dziewczyn dostaje link od znajomego. Dowiaduje się, że na stronie dla dorosłych znajduje się film z nią w roli głównej. Po opowieści o pierwszym szoku i trudnych emocjach, które za tym szły, zaczyna się analiza jak mogło dojść do tej sytuacji i kto za tym stoi. Widzowie podążają tą samą drogą, którą przeszła Taylor, z nadzieją nie tylko na odpowiedź na pytanie “dlaczego”, ale przede wszystkim “kto”. 
    Oglądając dokumenty dotyczące tematów około feministycznych, traktujące o upokarzaniu, niedocenianiu, krzywdzeniu i wszystkim co negatywnego kobiety doświadczają od lat tylko ze względu na swoją płeć, czasem mam wrażenie, że w niektórych dziedzinach nie tylko nie robimy kroków naprzód, ale wręcz robimy kroki wstecz. Sztuczna inteligencja i internet dały ludziom kolejne narzędzie do czynienia dużego zła. Nie spoilerując - cały wątek dotyczący tego kto stał za tym konkretnym przypadkiem i kto najczęściej, o ile możemy opierać się na statystykach, kiedy tyle zgłaszanych występków nigdy nie doczekało się wyjaśnienia, stoi za kradzieżą twarzy w połączeniu z treściami pornograficznymi, najbardziej przeraża. Podobnie jak przy gwałtach czy zabójstwach - ofiara najczęściej nie tylko zna sprawcę, ale nawet jest to ktoś z jej bliskiego grona. Specjalnie podkreślam, że moim zdaniem sztuczna inteligencja czy internet to narzędzia, a nie sprawcy. Nóż też można na różne sposoby wykorzystać, a to że w łatwy sposób możemy zmodyfikować czyjś głos czy podmienić twarz może służyć również dobrym celom, o czym w “Skradzionym ciele” też jest mowa. 

    Jako dokument ten film ogląda się dobrze, widać że został poprowadzony i zmontowany w taki sposób, żeby utrzymać skupienie widza, choć dzięki temu, że całość trwa niecałe półtorej godziny nie było to trudne. Nie jest to twór nastawiony na podniesienie odbiorcy na duchu, tylko obiektywnym pokazaniu jak najczęściej takie sprawy przebiegają. Tu dostaliśmy dość zmotywowaną główną poszkodowaną, historia mogła się potoczyć inaczej gdyby trafiło na osobę z mniej bojowym nastawieniem. Ciekawe i o wiele bardziej, przynajmniej dla mnie, pozytywne wnioski można było wynieść z rozmowy po filmie, ponieważ nie ma skutecznego sposobu przed kradzieżą twarzy czy tożsamości. Dlaczego uważam to za optymistyczne? Ponieważ nawet jeśli to moja twarz zostanie ukradziona, to nie będzie to spowodowane tym, że pokazuję się na swoim instagramie czy mam swoje prawdziwe nazwisko dodane na Facebooku a razem z nim realne zdjęcie profilowe. Powodem będzie to, że ktoś chce zrobić świństwo i krzywdę, czy może w swojej głowie tak się mści. Tu ważne jest prawidłowe ocenienie kto jest winny. Oczywiście, że takie kroki jak nie dodawanie treści w czasie rzeczywistym, czy nie udostępnione prywatnego adresu do internetu jest ważne, podstawowe zasady bezpieczeństwa trzeba zachowywać, ale forsowanie, że odpowiedzialność za przestępstwo ponosi ofiara to fikołek moralny na który społeczeństwo za często sobie pozwala. 
    W “Skradzionym ciele” dość wyraźnie wybrzmiewa stan psychiczny osób dotkniętych kradzieżą twarzy. Choć ktoś mógłby powiedzieć “nic nie możesz z tym zrobić, nie przejmuj się i żyj dalej” to świadomość, że Ty nic złego nikomu nie robiłeś, a ktoś chciał upokorzyć Ciebie w ten sposób, może doprowadzić człowieka nawet do sytuacji, gdzie będzie potrzebował pomocy psychologicznej przez długi czas. Bo że po takim przeżyciu dobrze gdy przynajmniej na początku będzie się pod opieką psychologa, jest raczej oczywiste. Całościowo jest to film bardzo potrzebny. Jeśli będziemy mówić o nowym, złym wykorzystywaniu narzędzi, które rozwijają się w internecie w zastraszającym tempie i jakie ma to konsekwencje dla pokrzywdzonych osób jest szansa na zwiększenie świadomości społecznej. Oczywiste, że jeśli ktoś ma jednoznacznie złe intencje, to raczej żadna siła nie powstrzyma przed czynieniem krzywdy, ale jest też gro osób, w tym młodych osób, które najpierw coś zrobią, a potem używają karty “nie wiedziałem / nie pomyślałem / miało być zabawnie”. Mam poczucie, że obejrzenie tego filmu może otworzyć oczy albo przypomnieć, że nie tylko fizyczne rany bolą i zanim wrzuci się coś do internetu, szczególnie jeśli nie dotyczy to nas samych, trzeba się podwójnie zastanowić. 

Bastuba

Złote lwy w Gdyni czyli Festiwal Filmowy moimi oczami 📹💙


Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Na świecie są różne rodzaje miłości. Tą, która dotyka mnie szczególnie jest miłość do ojczyzny, i do mojego miasta - Gdyni. To jakby czuło się związek z przeszłością i przyszłością danego miejsca. Wiele różnych świąt wzmacnia to uczucie. Z tych bardziej przyziemnych, które paradoksalnie przypomina mi, że 'Polacy nie gęsi, swój język moją' jest Festiwal Filmowy u nas właśnie.

Festiwale to ten rodzaj spędów, który wywabia ludzi z domów. I niech mnie, jeśli nie cieszę się na wrzesień, tylko dzięki myśli o tych spacerach wśród flag, instalacji odliczającej dni festiwalu, oraz na czerwony dywan w tle. Piękna sprawa, że na ten tydzień Gdynia staje się małym centrum świata. Rozglądając się wokoło nie tyle wypatrujemy gwiazd ekranu, ale spoglądamy między sobą we wspólnym oczekiwaniu. Wymieniamy uśmiechy, jakby ciesząc się, że mieszkamy właśnie tu, nad morzem. Po tych dniach pełnych filmów, oglądania nagrywanych wywiadów na żywo i wspólnego siedzenia przed teatrem/kinem, nadchodzi czas rozdania nagród. Ale zanim to nastąpi, zostaną ustawione bramki, przyjadą fotoreporterowie i rozbłyśnie mocne oświetlenie. Tu zaczyna się prawdziwa integracja gdynian. Nagle, przy galeryjce czas się wydłuża, ludzie pomału budzą się z letargu oczekiwania i zaczyna się polowanie.


Co ciekawe często słyszy się, że ludzie przy okazji 'okupowania' czerwonego dywanu zapominają nie tyle o 'dobrym zachowaniu', co nawet zachowują się wyjątkowo nieprzyzwoicie. Tu jednak, mogę zaświadczyć z kilkuletnim doświadczeniem, mieszkańcy podchodzą do obserwowania gwiazd festiwalu ze spokojnym zainteresowaniem i jeśli gdzieś jest gwar i przepychanki, to tylko wśród paparazzi, ale to już osobny sektor. Atmosfera zależy w dużej mierze od prowadzącego uroczystość. W tym roku był to odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku, dzierżący rolę zabawnego, przytomnego i zorientowanego wodzireja. Specjalnie wrzucam kilka zdjęć dla wyłowienia kto przeważnie pokazuje się na gali, bo na szczęście, gdy ktoś pojawi się raz, oczarowany atmosferą, wraca i w następnych latach. Cieszę się, ze do kina wchodzą już filmy tu nagradzane, bo jest to namiastka tych samych emocji. Każdego polecam udział w takim festiwalu, nawet z fotela widza ;)












Bastuba





x
Copyright © CZYTADO