Wielka Wymiana Książek #przeczytajipodajdalej6






Wielka Wymiana Książkowa "PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ" VI edycja 

Jak sama nazwa mówi, dziś przychodzę z moją odpowiedzią na Wielką Wymianę Książkową zorganizowaną przez Magdę i Dagmarę . Akcja jest genialna, bo tanim kosztem możemy pozbyć się książek, które nam nie podeszły, a zdobyć nowe tytuły naszych ulubionych autorów, czy też perełki, które przeczytaliśmy wypożyczone z biblioteki, a chcielibyśmy mieć je na własność. Moje koszmarki widzicie na zdjęciu, duża część z nich na swoje recenzje na blogu. Jeśli na ich miejsce pojawią się inne ciekawsze, to będę bardzo szczęśliwa, bo te książki miesiącami leżały gdzieś na dolnych półkach, żebym nie musiała ich oglądać. Jeśli znajdą nowych właścicieli, którym się spodobają to mamy sukces :) Regulamin zabawy znajdziecie w linku, który 
przeniesie Was do wydarzenia na Facebooku.


Wszystkie książki są w dobrym lub bardzo dobrym stanie. Sarah J Maas to nieczytana nówka :) Ohasztagowane zdjęcia znajdziecie również na instagramie gdzie również możecie pokazać co przygotowaliście, Akcja trwa calutki tydzień, aż do 21.10. To co? Do dzieła!








Bastuba

'Okrutna pieśń' & 'Mroczny duet' Victoria Schwab




     


'Przemoc rodzi przemoc.'

Zawsze zastanawiałam się dlaczego autorzy tworzą otwarte zakończenia. Nie po to przecież czytam ich książki, żeby później samej kombinować, co też mogło zadziać się dalej. Długo musiałam dorastać, by polubić takie rozwiązania, a nawet pokochać je. Bo dla mnie to jest dowód, że autor szanuje swoich czytelników. I że wierzy w ich inteligencje.

'Monstra, monstra,
małe, duże,
Przyjdą ci odebrać życie.
Corsaj, Corsaj, 
Zęby, szpony,
potnie,
pożre na surowo.
Malchaj, malchaj,
blady, chudy,
wyssie krew, aż będzie suchy.
Sunaj, sunaj,
czarnooki,
pieśń zanuci,
porwie duszę.

Monstra, monstra,
małe, duże,
Przyjdą ci odebrać życie.'


Kate jest córką przywódcy miasta, August też. I mimo, że to jedno miasto - Prawdziwość, to nie są ze sobą spokrewnieni. To tylko stolica podzielona jest na pół. Jedną połową rządzi Harker, a drugą Flynn. W pierwszej żyją ludzie, którzy którzy płacą za ochronę, a w drugiej Ci, którzy sami się strzegą, w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. Co jest zagrożeniem? Potwory zrodzone ze zbrodni. Każda akcja wywołuje reakcje, a w Świecie Verity, każde przestępstwo tworzy nowy mrok, nową kreaturę. Żyjąc w cieniu, spędzają ludziom sen z powiek. A jednym z nich jest August. Matki straszą nim dzieci, policjanci młodych kadetów. Bo czy dreszcz nie biegnie po plecach w obliczy utraty duszy, gdy Sunaj, rodzaj Augusta, wygra swą pieśń? 

'August stał i gapił się na niego, próbując zrozumieć, co sprawia, że ludzie dają się tak złamać. Nie fizycznie - ich ciała były kruche - lecz w sercu. Dlaczego zdecydowali się skoczyć, wiedząc, że nie mają na czym bezpiecznie wylądować.'

Kate chciałaby budzić strach samym swym imieniem. Tak działa jej ojciec. Od lat jak sprawuje władze, stanowczą ręką kierując miastem i kontrolując potwory mniejszej rangi. Sunaje, najpotężniejsze ze wszystkich, są po za jego zasięgiem, bo służą Flynnowi. On jednak pozostaje panem sytuacji. Dziewczynie to imponuje i ze wszystkich sił postara się być taka jak on. August oddałby wszystko, by nie budzić strachu. By być człowiekiem. Co się stanie, gdy ich pragnienia się spotkają? Gdy sekrety zaczną wychodzić na jaw, wszystko może się zmienić. 

'Spowiedź nie zmazuje winy, nic nie może tego zrobić.'

Victoria Schwab stworzyła nowy, rozbudowany, bardzo interesujący świat. W pierwszym tomie dość szybko, choć dokładnie przedstawia nam dwójkę głównych bohaterów, oraz historie, która ich stworzyła. Stawia kilka znaków zapytania, które znajdą swoje odpowiedzi w trakcie tej wspólnej podróży, ale od początku wiemy z czym mamy do czynienia. Ten fantastyczny, w obu znaczeniach tego słowa świat, wciąga dosłownie od pierwszych stron. Bo choć narracja jest trzecioosobowa, choć podzielona osobno dla Kate i Augusta, to ma się wrażenie, jakbyśmy deptali bohaterom po piętach, byli tuż obok. 

'- Tak wygląda życie, August. Chciałeś się czuć jak człowiek, prawda? Nie ma znaczenia, kim jesteś. Życie boli.'


I może to i jest młodzieżówka, bo nasi bohaterowie mają po szesnaście lat, ale Schwab nie boi się brutalności. Nie boi się uśmiercać i zaświadczam, że czytając, będziecie chcieli rwać sobie włosy z głowy. Ja na pewno straciłam pukiel lub dwa. Nie uświadczymy za to romansu. Tak, jest miłość, ale jeśli szukacie kwiatków i motylków, to to nie te drzwi. Genialnie przedstawione zostały dwie różne relacje dziecko - ojciec, a ponadto autorka zmusza nas do zastanowienia się co nas definiuje? Geny czy własna wola? Czy bycie potworem z urodzenia, nie daje nam możliwości czynienia dobra? Czy człowiek i człowieczeństwo, to jedno? 

'Kate znała pewien sekret: istniały dwa rodzaje potworów. Te pierwsze polowały na ulicach, a drugie żyły w twojej głowie. Z pierwszymi można było walczyć, te drugie były znacznie groźniejsze. Zawsze o krok przed nią.'

Drugi tom - "Mroczny duet" - pokazuje nowe oblicze naszej zbuntowanej dwójki i choć myślałam, że bardziej już pokochać ich się nie da... To da się! Dostajemy świeżą gamę bohaterów, poznajemy kolejne miasta, toczą się jednak stare wojny. Czy dobiegną końca? Czy jest to możliwe? Aj... Nic tylko czytać, czytać, czytać! Gdy myślę o tej dylogii, mam ochotę zrobić sobie z niej powtórkę, bo wiem, że bawiłabym się przy tym równie dobrze, jak za pierwszym razem, bo te książki po prostu dobrze się czyta. Jest humor, jakaś wrażliwość, dużo mroku, a jeśli ktoś tak jak ja pokocha głównych bohaterów Schwab, to będzie też dramat. Dla mnie dziewięć na dziesięć. Cudeńko.

'Ile waży dusza? - zastanawiał się.
Mniej niż ciało.'

Gdzie zgubił się ten jeden procent? W tłumaczeniu drugiego tomu. Słowo "Sunaj" nagle zmieniło swoją odmianę i choć jest to drobny szkopuł, to jednak mogło to wprowadzić mały zamęt. Nie zmienia to jednak faktu, że historia Kate i Augusta to perełka w świecie fantastyki młodzieżowej i nie mogę się doczekać, aż przeczytam inne książki tej autorki. Udowodniła bowiem, że ten gatunek może zawierać tytuły godne polecenia starszym czytelnikom, co też chętnie zrobię. Jeśli gdzieś wpadnie Wam w ręce, a fantastyka ma szczególne miejsce w Waszym sercu - nie wahajcie się zdobyć jej na własność. 

'Do uciekania też można się przyzwyczaić. Z czasem stawało się łatwiejsze.'

Bastuba

'-Wiem, że to boli. Dlatego musisz sprawić, żeby było warto cierpieć.'





'Stand by me' Agata Czykierda - Grabowska


'Obawa o swoje bezpieczeństwo to nie objaw tchórzostwa.'

Uwielbiam motyw muzyki w książkach i filmach. jestem fanką par, które mają 'swoje' piosenki, lecące przy pierwszych tańcach na weselu. Mam też dużą słabość do starych numerów, śpiewanych przez wszystkich chóralnie. A do "Stand by me" Florence and the machine, aż chce się tańczyć. I, jak mamy okazję się przekonać na kartach powieści Agaty Czykierdy - Grabowskiej, nie tylko mi! :) 

'Wiedziała jedno: była cholernie zła, że przyszło jej żyć w czasach, w których kobieta musiała przemykać przez ulice swojego miasta, bojąc się o swoje bezpieczeństwo.'

Paweł i Sara znają się z dzieciństwa. Oboje wychowywali się w małej miejscowości, gdzie każdy każdego zna. Siostra Pawła jest najlepszą przyjaciółką Sary, więc spędzali ze sobą dużo czasu. I jak to się często dzieje, młoda Sara zakochuje się w starszym chłopaku, o czym ten nie miał pojęcia. Od gimnazjum miał bowiem na oku Lenę, która była wielką miłością Kuby, jego dobrego kumpla. A ta przy okazji była siostrą ich wspólnego najlepszego przyjaciela z klasy. Brzmi jak niezły galimatias, prawda?
Długo trwali w tym chaosie, aż tu nagle, podczas ostatnich wakacji, Kuba i Lena po kilku życiowych zakrętach, odnaleźli drogę ku miłości i od tego czasu są przykładem wzorowego związku. Delikatnie złamało to serce Pawła, który niby nigdy do takiej relacji nie dążył, ale dziewczyna była jego wielkim zauroczeniem. Stara się to jednak przeboleć i choć ma na kilka miesięcy znów zamieszkać w swoim rodzinnym mieście, nie zamierza żyć w rozpaczy, a już na pewno nie w celibacie. Tego nigdy nie praktykował. Wie, że ze swoją posturą, wypracowaną na siłowni sportową sylwetkę i urodę, którą szczęśliwie obdarzył go Bóg. Nie może więc narzekać na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej. I chętnie z tego korzysta. Zawsze zaznacza jednak, że nie szuka żony, ale nie wszystkie kobiety akceptują to bez protestów. Ogólnie uznaje swoje życie za dobre.
Trochę inaczej widzi to Sara. Również przybywa do miasta na czas wakacji, ale nie odbywa się to w sielankowej atmosferze. Właśnie rozstała się z chłopakiem, który zerwał z nią pod zarzutem nie poświęcania mu wystarczająco dużo czasu. Gdy wraz z tobołami zjawia się na dworcu, a tam okazuje się, że jedyną osobą, która może jej pomóc dostać się do domu jest Paweł... nie jest szczęśliwa. Wie jakim kobieciarzem jest brat jej najlepszej przyjaciółki i właśnie dlatego szczerze go nie cierpi. Z dawnego uczucia nie zostało nic. Teraz jednak na nowo przyjdzie im wypracować jakąś relacje. I oj.. nie będzie to łatwe.

'Jednego nauczyła się w życiu - jeśli próbujesz kogoś dostosować do swoich standardów, to kiedyś ta osoba cię za to znienawidzi.'

Mam problem z romansami w stylu hate/love, często są bowiem niewiarygodne. Albo kompletnie nie czuć tej niechęci między bohaterami, albo relacja zmienia się tak szybko, że ciężko uwierzyć, że jest to możliwe. Można mówić, że granica między miłością, a nienawiścią jest cienka, ale nie traćmy realizmu. Na szczęście postacie wykreowane przez Czykierda - Grabowską są autentyczne. Nie można zarzucić jej monotonii, przewidywalności czy nudy. To jest naprawdę ciekawy i wciągający romans. Idealny na te wydłużające się wieczory. Problemem jest natomiast korekta. A raczej jej rzucający się w oczy brak. Literówka na literówce, zaniedbania interpunkcyjne nie do przemilczenia. Łatwo stwierdzić, że albo wydawnictwo, albo autorka czegoś tu nie dopilnowali. Możliwe, że skupiając się na super treści, miłych dla oka i palców kartek, oraz na prześlicznej okładce, można przegapić jakiś element realizacji projektu, ale niestety to niedopatrzenie boli. Autorce za książkę daję więc soczystą piątkę, ale wydawnictwo musi się podciągnąć.

'Mężczyźni, którzy słowem nie wspominają o kobietach, które kiedyś kochali, wciąż je kochają.'

Miło się czyta książki, w których możemy dostrzec rozwój bohaterów. To jak zmieniają swoje poglądy, zachowania czy pragnienia. Totalnie kupił mnie humor, ta nieuchwytna chemia i uszczypliwości w dialogach. Ciepła, którym emanuje cała ta historia, nie da się podrobić. Miałam duże oczekiwania, bo pierwszym tomie, którego jestem fanką i zostały zaspokojone. Jest życiowo, są problemy, które mogą spotkać każdego z nas, nic gładko nie przychodzi. Mnie po raz kolejny autorka kupiła. Z przyjemnością będę wracała do 'Stand by me'. 

Bastuba

'Revived' Samantha Towle



' Zrozumienie naszych własnych problemów jest połową drogi do pokonania ich.'

Gdzie leży granica tego, co można zrobić dla miłości? Samantha Towle po raz kolejny zabiera nas w świat wyścigów Formuły 1 pokazując, że nie wszystko złoto co się świeci. Czasem proste niegdyś wybory, dziś wcale nie wydają się oczywiste i zaczynamy dostrzegać, że niektóre zasady trzeba złamać, nawet jeśli konsekwencją będzie utracenie wszystkiego na co całe życie pracowaliśmy.

' Zwykle najbardziej kochamy właśnie te rzeczy, które nas przerażają.'

Leandro Silva miał wszystko. Sukcesy na torze, grono sponsorów, morze chętnych kobiet, uznanie i miłość całego kraju. Nie mógłby być bardziej szczęśliwy. Aż nagle doszło do wypadku na torze, który postawił jego dalszą karierę pod olbrzymim znakiem zapytania. A zawody były tym co definiowało go jako człowieka. Jak ma dalej żyć, skoro może już nigdy nie wsiąść za kółko, mimo pełnej sprawności fizycznej?
India Harris jest terapeutką, która pomaga swoim klientom wyjść z traumy i stanąć ponownie o własnych siłach. Prowadzi spokojne życie, wraz z bratem i synem. Nie potrzebuje zmian i unika szaleństw, twierdząc, że etap gdy tego potrzebowała dawno minął. Aż w jej drzwiach staje gwiazda Formuły 1 i przewraca całe jej życie do góry nogami i to od pierwszego wejrzenia.

' Życie jest tylko tak trudne, jakim je uczynisz.'

Tak. Ta książka jest przewidywalna i schematyczna. Tak. On jest przystojny, a ona do bólu atrakcyjna. Niby na tym mogłabym zakończyć, a jednak ta część serii Revved ma w sobie coś więcej niż tylko oklepany scenariusz i pięknych bohaterów. Pierwszy tom wydawał mi za chaotyczny. Główne parka schodziła się i rozstawała z regularnością od której można by regulować zegarki, nie było tam praktycznie niczego prawdziwie interesującego. Ani problematyki, ani miłość specjalnie powalającej czy przekonującej, nic prawdziwie chwytającego za serce. A tu właśnie to dostajemy. Realne historie, głębokie dylematy moralne, a także szarą strefę, gdzie nie wiemy co tak naprawdę jest dobre, a co złe. Gdy pominiemy sam romans, który aż sama jestem zdziwiona, że tak mi się spodobał, to mamy w 'Revived' całą gamę wątków pobocznych, które przyciągają uwagę i dają do myślenia. Ostatnio głośno mówi się o pedofilii w kościele. Jest to całkiem klikalny temat i od lat głośno potępiany przez społeczeństwo. U Samanthy Towle pojawia się natomiast temat molestowań i nakłaniania do współżycia przez wychowawce w sierocińcu. Muszę przyznać, że czytając sceny z tym związane nóż sam się otwiera w kieszeni. Jest to jednak duży plus tej książki. Po za lekkością, którą daje romans, jest to o wiele dojrzalsza i mądrzejsza książki, niż się spodziewałam. Autorka pozostawia nam miejsce na refleksję, choć po zadaniu pytania o podwójną moralność, śmiało przedstawia swoje odpowiedzi. Przez tę historię można przejść jak po ot zwykłym romansie, lub wynieść z niej pewien morał. 

' Czas pozwala nam spojrzeć na wszystko od nowa z zupełnie nowej perspektywy.'

Choć ma ponad trzysta stron, przez opowieść Towle się płynie. A może raczej pędzi, czym prędzej do mety. Po drodze nie trudno się wykoleić, a adrenalina cały czas jest na najwyższym poziomie. Dla mnie Leandro i India mogliby dostać jeszcze jeden tom książki, bo ich narracje czytało mi się bardzo dobrze, bez żadnych pit stopów na nudę. Takie wyścigi to ja lubię. 
' Życie jest pełne ostrych zakrętów i rzuca nam pod nogi różnorodne przeszkody, ale liczy się tylko to, jak sobie z nimi poradzimy. 
Jeśli staniemy przed nim odważnie i będziemy szczerzy wobec siebie oraz wobec innych, wszystko dobrze się skończy.'



Bastuba

'Zaufaj mi' Anna Bellon


"Kto by pomyślał, że tak wiele rzeczy zaczyna się i kończy tylko w głowie?"

Ludzie mają słabość do różnych rzeczy: czekolady, szczeniaczków czy komedii romantycznych. Moją sympatię maja na starcie wszystkie książki, które w pierwowzorze były publikowane w internecie. Wiem, że dużo pracy wymaga wydanie czegoś w Polsce na sensownych warunkach dla autora i w przystępnej cenie dla czytelników. Serce cieszy mi się dodatkowo, gdy widać jaki rozwój nastąpił od początku pisarskiej przygody, do momentu, aż książka trafia na półki. Tu, na szczęście, mamy przykład tego, że talent umie się obronić. 

"Może oceniłam go zbyt pochopnie. Może nie był tym, kim sądziłam, że jest. Może każdy z nas wstaje rano i zakłada swoją maskę. Bo bycie sobą jest trudne. Bycie sobą to odsłonięcie się na krzywdę, którą ktoś inny mógłby nam wyrządzić."

Miles jest basistą w zespole The Last Regret. Niedawno gwałtownie zakończył swój długoletni związek i ciężko mu się z tym pogodzić. W obronnym odruchu postanawia nie angażować się teraz w żadne relacje, tylko korzystać z przywilejów gwiazdy rocka i topić w alkoholu i chwilowych namiętnościach wszystkie myśli i smutki. Udaje mu się to, aż do dnia ślubu swoich przyjaciół z kapeli. Tam też spędza szalony czas z kuzynką pana młodego - Kacey, i wszystkie postawione mury zaczynają padać jak domek z kart. 

"Podobna impreza jest dobra wtedy, gdy człowiek budzi się z bólem głowy."

Kacey zwykła uciekać. Od problemów w szkole, pytających spojrzeń, propozycji pomocy. Wolała być sama, niż otworzyć się i ponownie zostać zranioną. Okrutne doświadczenia z liceum nadal ją jednak dręczą i choć studia w Pittsbughu miały być nowym początkiem, to dopiero w obecności Miles'a dziewczyna czuje spokój. Tylko czy będzie jej dane zatrzymać go na dłużej niż ulotny moment? 

"Podobno każdy artysta ma w sobie coś z szaleńca. Bycie kreatywnym to bycie niekonwencjonalnym. Jeśli wciąż mieścisz się w określonych normach, nie tworzysz nic nowego, a powielasz schemat."

Pokazywałam już na instagramie pierwsze dwa tomy serii, aż przyszedł moment, że i na blogu pojawiają się o niej dwa słowa. Poprzednie części szczerze lubię, a Olliego - bohatera "Nie zapomnij mnie" szczerze uwielbiam, tak samo jak wykorzystanie wątku domu dziecka i miłości, która się w nim narodziła. Teraz dostaliśmy możliwość poznania historii zranionego Milesa oraz cierpiącej i niepewnej Kacey. Trochę inny plan na książkę, niż to co na co dzień mamy okazję widzieć, prawda? A to dlatego, że o wiele mniej tu romansu, niż można się było spodziewać. Dla mnie jest to historia ludzi, którzy zostali mocno pokaleczeni i próbują sobie nawzajem pomóc. Problem prześladowań w szkole jest za rzadko poruszany, mimo, że jest ciągle żywy. A jeśli ciężko jest wpłynąć na sprawców, to o ofiary wypadałoby się jednak zatroszczyć. Myślę, że ta książka może być cegiełką dołożoną do tego celu. 

"Kiedy raz przestaniesz w coś wierzyć, ciężko wrócić znów w to samo miejsce i znów uwierzyć."

Autorka cały czas się uczy, więc styl się zmienia i ewoluuje. Ciągle czuć, że jest to początek drogi i w porównaniu z bardziej doświadczonymi w tym samym gatunku można znaleźć parę luk, ale nie przeszkadza to w prawidłowym odbiorze książki. Szybko się czyta, przez co emocje mocniej uderzają w odbiorce. Może zabrakło mi trochę punktu kulminacyjnego, ale to może być też zabieg celowy. Bohaterowie są trójwymiarowi, co bardzo widać w postaci Milesa, bo łatwo wrzucić zdradzonego chłopaka w pewien schemat i nie próbować zrozumieć co on czuje. Tu jest to bardzo ciekawie przedstawione, choć akcja w dużej mierze skupia się na Kacey i tym, jak wpływa na człowieka mobbing. To jest największy atut Ani Bellon. W każdej swojej historii porusza jakiś nieoczywisty temat, a w morzu zasypujących nas książek to nie takie łatwe. 

"And maybe I'm too blind to see, the fire is all that walks with me. And maybe I'm too starved and weak, but what's inside of you's the same as me."

Ta premiera ma jeszcze jeden ogromny plus. Przybliża nas bowiem do wydania czwartej części. Cieszy mnie to niesamowicie, bowiem Charlie i Fay to mój totalny One True Pairing. Boję się jednak, tak samo mocno jak jestem podekscytowana, ponieważ trzecia część różni się od Wattpadowej wersji... Czas pokaże jak będzie w przypadku jej kontynuacji. "Zaufaj mi" daje mocną czwórkę z plusem i życzę sobie i Wam więcej tak mądrych i odważnych autorów :)
"Przez ten krótki okres dorosłego życia nauczyłam się, że miłość, we wcześniejszych czy późniejszych fazach, to nie "nie mogę "bez ciebie żyć", a "wybieram ciebie, bo przy tobie jest lepiej"."
Bastuba

'Soulless' T.M. Frazier


'Poprosił mnie o najgorszą rzecz. Bym zaczekała. Równie dobrze mógł mnie poprosić , bym siedziała spokojnie, gdy ktoś będzie mi wyrywał paznokcie pęsetą, bo czekanie było równie bolesną torturą.'

Z książkami w stylu dark, romansami szczególnie, jest ten problem, że nie wiadomo na co się trafi. Bo pikantne danie jest dobre do momentu, aż stanie się niesmaczne, bo zacznie palić. Od tego czy Wam podejdzie, zależy jaką macie wytrzymałość i gust. "Soulless" nie będzie książką dla każdego.

'- Nie mam pojęcia, jak ty to robisz. Jak radzisz sobie z trójką dzieci. Ty chyba nie jesteś człowiekiem.
- Nie jestem człowiekiem. Jestem mamą.'

Bear trafia do więzienia. Nie jest to szwindel, ani prowokacja. Mężczyzna poważnie potraktował złożoną obietnicę i aby ochronić Tię, wziął na siebie winę za śmierć jej rodziców. Cóż, sama zainteresowana nie przyjęła tego najlepiej. Teraz przyszło jej czekać, a bardzo tego nie lubi. Bezczynności. Bezsilności. Wie, że tylko działając i walcząc o swoje, może być szczęśliwa. Chop jednak nie próżnuje i wojna zbliża się wielkimi krokami. Bear musi walczyć będąc w więzieni, a King z zewnątrz zmobilizuje wszystkich, którzy pozostali im wierni. Nie zapowiada się jednak, aby szybko miało się coś zmienić. Ostatecznie będzie to decydujący czas, a po nim nic nie będzie takie jak dawniej.

'Własnie to robi dla siebie rodzina, niezależnie od przyczyny. Walczy o siebie.'

Jaka jest ta część? Maksymalnie brutalna. Sto procent Bear'a w Bearze. Choć uwielbiam to jak zmienił się pod wpływem Tii i uczucia jakie ich połączyło, to wiedziałam, że "Lawless" było tylko preludium. Wersją "soft", która miała nas zaledwie wprowadzić w ich świat. I tak jak byłam przekonana, że już tam akcja gnała na łeb na szyję, a za każdym zakrętem nasi bohaterowie byli bliscy wykolejenia się, tak fabuła tej książki to dopiero rollercoaster wydarzeń. Śmiem twierdzić, że gdyby wszystkie zwroty spisać na osi czasu, dla połowy powinno zabraknąć miejsca. A jednak dzieją się. Nie można powiedzieć, że jest to nudna lektura. Mnogość wątków, bo i bezsenność i psychopatia i miłość aż do bólu czy zaborczość, tchórzostwo... Co najważniejsze jednak, jest to piękna drugoplanowa opowieść o tym, że rodzinę nie muszą łączyć więzy krwi. Jest to tylko dodatek. Sami kształtujemy również swój charakter, jeśli mamy w sobie wystarczająco dużo siły. A ani Tii, ani Bearowi nie można tego odmówić. Oboje bardzo charyzmatyczni, uparci i waleczni. Po ostatnich wydarzeniach wkradła się w ich serca też jakaś sadystyczna brutalność i znalazły się w "Soulless" momenty, które potwierdzą, że niewinności nie ma w nich za grosz, a jakakolwiek wrażliwość i delikatność, została zastąpiona chęcią przetrwania. Motywem przewodnim jest tu więc wszędobylska dzikość i okrucieństwo.

'Nie zapominajcie, co oznacza braterstwo. Nie zapominajcie, kim są wasi przyjaciele.'

Jeśli miałabym wybrać moją ulubioną część serii 'King' T.M. Frazier to pozostaje nią "Lawless". A to dlatego, że były momenty w 'Soulless', które były dla mnie zbyt hardcorowe. Rozumiem, że są potrzebne, by podkreślić jak wygląda świat w którym żyją nasi bohaterowie, a jednak żołądek mocno się kurczył, a serce miałam w gardle. Niezmiennie zachwyca mnie jednak dbałość Wydawnictwa Kobiecego o okładki, bo musicie przyznać, że ta iskra w tytule wygląda prześlicznie. A w dobie, gdzie nie trudno znaleźć w książce byki w postaci literówek i nie tylko, tu efekt finalny również stoi na najwyższym poziomie. Dla mnie? Piątka z dużym plusem :)


'Nie dana nam była wieczność. Mieliśmy na tej ziemi ograniczony czas. Od nas zależy, jak go spędzimy i z kim.'


Bastuba

'Cuda za rogiem' Keigo Higashino


"Nie warto polecać na kimkolwiek poza samym sobą. A już na pewno nie na osobie z przeszłości... Nic dobrego z tego nie wyniknie."

Lubię mądre książki. Lubię książki z pomysłem. Lubię odważnych autorów. Lubię połączenia różnych gatunków. Lubię odrobinę magii w powieściach obyczajowych. Lubię po lekturze mieć uśmiech na ustach i chcieć przytulić książkę do serca. Lubię "Cuda za rogiem" Keigo Higashino. 

"Ludzie boją się odpowiedzialności za własne słowa."



W sklepie wielobranżowym Namiya działał kiedyś niecodzienny kącik porad. Jego właściciel początkowo odpowiadał w żartobliwy sposób dzieciakom z podwórka, które w ten sposób zabijały czas, aż ktoś postanowił poprosić o poradę w ważnej sprawie. Tak powstał pomysł, by swoje listy wrzucać za okienną roletę, a odpowiedzi szukać w skrzynce na mleko znajdującej się za sklepem. Starszy Pan latami zajmował się tym niby hobby, nie przejmując się tym, że główny biznes podupada, tak samo jak jego zdrowie. Zbiegiem dziwnych okoliczności do tego właśnie sklepu trafia szajka drobnych złodziei, którzy ukrywając się przez policją są świadkami jak zza rolety wpada do sklepu list. Ktoś prosi w nim o radę, a odpowiedź może zaważyć na czyimś życiu.


" - Jest jedna rzecz, którą zrozumiałem, czytając o problemach przez te wszystkie lata. Często pytający już ma odpowiedź. Chce się tylko upewnić, że myśli właściwie. Dlatego zdarza się, że ktoś po przeczytaniu mojej odpowiedzi jeszcze raz wrzuca ten sam list. Pewnie się spodziewa, że tym razem napiszę to, czego on oczekuje.
 
- Ale sobie utrudniasz życie. - Pomagam ludziom. Moje życie ma teraz sens właśnie dlatego, że nie jest łatwe."

Konwencja powieści Higashino z miejsca skradła moje serce. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a jedno życie miesza się z drugim. Żyjąc w ciągłym pędzie nie zdajemy sobie sprawy, że nasz mały świat budują tak samo nasze decyzje, jak i wybory naszych bliskich, czy czasem nawet obcych nam ludzi. Losy każdego człowieka przeplatają się ze sobą i czasem jedna sekunda może zmienić wszystko. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że jest to jakaś wariacja historii z "To właśnie miłość" z Alanem Rickmanem czy Hugh Grantem, choć nie ma ona z romansem nic wspólnego. Jest to raczej opowieść o tym, że każdy czasem nie wie jaką drogą podążyć i czy zaufanie własnemu sercu będzie dobrym wyborem. Czy stawianie na czyjeś szczęście ponad nasze to zawsze altruizm, nigdy tchórzostwo? Wiele różnych przypadków, a nie ma jednego sprawdzonego klucza działań.  Nasi bohaterowie tak jak i my, będą musieli się sparzyć, uczyć, szukać. Czasem błądzić i cierpieć. Tu prawdziwość będzie bić po oczach. Uwielbiam sięgać bo japońskich autorów, bo mam poczucie, że przez ich książki przemawia jakaś prawda, jakieś doświadczenie życiowe, które między dobrym piórem i przemyślaną fabułą zmusi czytelnika do refleksji w sposób nie inwazyjny, a odpowiedz nie będzie podana gładko na talerzu. A o to chodzi w czytaniu. To jest to piękno, o którym tyle się mówi. Nie musi być patetycznie, czasem wystarczy, że będzie ciepło. Że się człowiek wzruszy. Że otworzy serce. Nawet, jeśli ktoś je później złamie. 

" - Za dużo myślisz. Bez względu na to, co radziłeś, każdy ostatecznie decydował sam."


Dobrze jest wiedzieć, że każdy człowiek czasem chciałby móc oddać komuś ster i nie musieć się martwić o swoje wybory. O swoje życie. I choć perspektywa posiadania za rogiem sklepiku pana Namiya jest kusząca - to my jesteśmy sobie najlepszym doradcą. Ta książka będzie idealna na wydłużające się już wieczory i do pysznej herbaty z cytryną. Rozgrzeje serce i podeprze na duchu. Będzie jak cichy głos, który podpowie, że serce czasem musi ustąpić rozumowi, choć i temu zdarza się mylić. Błądzenie jest normalne, jeśli tylko znajdziemy w sobie odwagę, żeby te błędy naprawiać. 


"Pomyślał, że być może właśnie tak dochodzi do rozstania. Nie ma jednego jasnego powodu. Gdzieś w sercu następuje pęknięcie, a potem wymyśla się różne wymówki, nagina fakty."
Bastuba
Copyright © CZYTADO