WRAP UP GRUDZIEŃ 2019



Najlepsza książka przeczytana w grudniu to..? 😁
✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨
Jakoś nie idzie mi dodawanie podsumowań czytelniczych od razu na początku nowego miesiąca, zawsze mam jakiś poślizg. Jak widzicie na planszach, miniony miesiąc był bardzo nierówny. Zdarzały się naprawdę fajne książki, jak np. "Iskierka nadziei", "Wigilijna przystań" czy "Uwierz w Mikołaja", ale były też koszmarki, w których "Zapach goździków" wiedzie prym. Tak naburmuszonej, przekombinowanej i po prostu nudnej historii dawno nie czytałam. W tytułach godnych polecenia oczywiście nie może zabraknąć Richarda Evansa - uwielbiałam, uwielbiam i uwielbiać będę. Nowością jest dla mnie natomiast twórczość Doroty Kassjanowicz. Nie wiem czy "Kamienica pod śniegiem" to debiut autorki, ale jeśli tak to bardzo udany. Jeśli gdzieś jednak wypatrzę inne jej książki to biorę je w ciemno.
✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨
W grudniu przeczytałam 9 książek świątecznych, w całym roku było ich 11. Przede mną jeszcze 3, choć nie wiem czy uda mi się wrzucić je na styczniową plansze, bo czuję że trochę mnie już od tej tematyki mdli. Co za dużo to jednak niezdrowo 😹
✨
✨
✨


Bastuba 

WRAP UP LISTOPAD 2019



Najlepsza książka listopada to..? 😁
✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨
Dla mnie #listopad wygrała #magiacierni która w swojej kategorii czyli #fantastyka jak nic trafi do top3 tego roku 💚 Całkiem spodobała mi się również #zatrutka ale to #kryminał 😬 Na szczęście nie w stylu tych krwawych, a psychologicznych. Nie przekombinowany, za to dobrze przemyślany. Aż żałuję, że tyle czekałam z przeczytaniem go 💪
Na planszy widzicie jeszcze #szczęściezpiernika i #zanimcięzapomnę które przeczytałam jeszcze w październiku ale to listopadowe premiery i moje patronaty. Bardzo się z tego cieszę, a dodatkowo mogę je Wam na święta szczerze polecić, bo to nieoklepane, ciepłe historie. W jednej głównym bohaterem jest kryminalista, w drugiej emerytowana aktorka z alzheimerem. No nie powiecie mi, że często spotykacie takie ananasy 😅 Ale o nich jeszcze trochę zdążę Wam opowiedzieć. Ostatnia książka to "Przebudzenie. Córka wiatru" cześć 2 pierwszego tomu i... Kolejny mój patronat! Uwielbiam to, że zgłaszają się do mnie polscy autorzy fantastyki, bo to gatunek bliski mojemu sercu, a gdy te książki mogę dodatkowo ocenić jako naprawdę fajne to to jest taka radość! 🤗
Mam nadzieję, że trafią kiedyś w Wasze ręce książki z moim logo na okładce 💛🔥
✨
✨
✨


Bastuba 



WRAP UP PAŹDZIERNIK 2019



Najlepsza książka przeczytana przez Was w październiku to..? 😁
🍁🍁🍁
Nie poszalałam z czytaniem w zeszłym miesiącu, ale od lat ten miesiąc tak u mnie wygląda. Przystawienie się z trybu wakacyjnego na studia nie jest takie proste nawet jeśli zajęcia ma się dwa razy w tygodniu 😅 7 książek jednak przeczytałam i aż 6 z nich było naprawdę świetnych. Jednej okładki tu nie zamieściłam (@cherie.dale.author 😜) bo jeszcze jej nie ma, ale gdy będę znała datę premiery to trochę o tej książce opowiem.
🍁🍁🍁
Najlepsza w październiku bezkonkurencyjnie jest #onepłonąjaśniej #shobharao która nie tylko pokazuje życie kobiet w indyjskich wioskach czy miastach, ale też wciąga jak najlepszy kryminał i porusza niczym dramat. Bo to co się tam dzieje tym właśnie jest. Dramatem. Książka jest w całości fabularna, więc nie trzeba się obawiać naukowego bełkotu. Tu styl jest tak dobry, że czytając w pociągu dosłownie przejechałam swoją stację, bo nie mogłam jest oderwać od akcji choć na chwilę, żeby spojrzeć w okno gdzie jestem. I to zakończenie... Jednym słowem polecam zainteresować się tym tytułem.
🍁🍁🍁
#belfrzy #niewiarygodne i #gadspowiedzklawisza to reportaże, ale również napisane w sposób przystępny dla czytelników, którzy niekoniecznie na co dzień zaczytują się w naukowej prasie. Nie tylko tematy są bardzo kontrowersjne, ale wypowiedzi bohaterów mogą uderzyć jak obuchem w łeb. Ciężko ocenić co jest ważniejsze - szkolnictwo, kultura gwałtu czy to co się dzieje w zakładach karnych, prawda? Najciekawiej napisana jest ta ostatnia, dlatego oceniłam ją najwyżej, ale przy powstawaniu każdej z nich została wykonana naprawdę dobra robota i mogę je polecać szczególnie tym, którzy są zainteresowani tym co dzieje się wokół nas, a o czym głośno się nie mówi.
🍁🍁🍁
O książce #domtajemnic mówiłam już w którymś poście i podtrzymuję, że #alekrogoziński trzyma poziom, a mi pozostaje czekać na kolejne jego książki. O #wartaryzyka mam mniej pozytywnie zdanie, ponieważ mnie zawiodła. Liczyłam na więcej, a nie dostałam ani chemii między bohaterami, ani wciągającej fabuły - słabo. Mam nadzieję, że następne książki #kbromberg przypomną mi za co jeszcze kilka książek temu tak ją lubiłam 🤷🏻‍♀️
🍁🍁🍁




Bastuba

WRAP UP WRZESIEŃ 2019



Przeczytałam w zeszłym miesiącu 10 książek, ale tylko 8 tytułów umieściłam na planszy, ponieważ pozostałe dwa będą mieć premierę w okolicach listopada (są typowo świąteczne) i... Obejmę je patronatem! ❄️
Cieszę się z tego bardzo, ponieważ napisać ciekawą książkę świąteczną to według mnie nie lada wyzwanie, a te które Wam za jakiś czas pokaże totalnie trafiły do mojego wymagającego i marudzącego serca 😹

Z książek o których już teraz mogę głośno mówić najlepsza była "Będziesz moja" Diany Brzezińskiej oraz "River" Samanthy Towle 🙏 Obie zaskoczyły mnie tym jak szybko wciągają czytelnika w swój świat i jak wiarygodnych bohaterów wykreowały autorki. Te książki mogę polecać z czystym sumieniem 😊
4/5 dostały też wiersze Aleksandry Steć, ale nie radzę sięgać po nie, jeśli nie lubicie typowo instagramowej poezji. Mi się podobały wszystkie trzy tomy, ale nie ręczę jak, że z Wami będzie tak samo 🤷🏻‍♀️
Na tle innych tytułów wyróżnia się na pewno Miuosh i jego "Wszystkie ulice bogó" 🎶 Nie wiem czy znajdzie się ktoś kto nie kojarzy piosenki "Nie mamy skrzydeł", bo to prawdziwy hit tego artysty, ale nie myślałam, że książka poświęcona jego życiu tak mi się spodoba! To co możemy w niej przeczytać o lokalnym patriotyzmie, o przywiązaniu do rodziny, szukaniu własnej drogi - czytasz i kiwasz głową! Może nie na każdy temat patrzymy tak samo, bo dzieli nas 13 lat, ale po przeczytaniu tej książki zaczęłam się interesować tym co robi i w sumie od miesiąca w moich głośnikach słychać tylko nagrania z koncertów pt. Scenozstąpienie na Stadionie Śląskim 🎵 Cieszę się, że czasem sięgam po biografie, bo zawsze coś ciekawego się z nich wynosi 😁

Można więc podsumować, że wrzesień był dla mnie bardzo dobry czytelniczo, choć w sumie czasu na czytanie nie było tak dużo. Mam nadzieję, że powrót na uczelnie nie sprawi, że pod tym względem będzie jeszcze gorzej 😹🙈



Bastuba 

WRAP UP SIERPIEŃ 2019



Taka byłam zadowolona, że szybciej zabrałam się za stworzenie podsumowania na sierpień, a tu przyszedł ban od instagram, przez który nie mogłam dodać ani pół zdjęcia, i zamiast dodać post 1 września znowu wrzucam Wrap UP z poślizgiem 🙈




Bezkonkurencyjnie najlepsze były "Mroczne wybrzeża" od Danielle Jensen 💙 Taką fantastykę szczerze uwielbiam, a ostatnio czytam jakoś mniej. Na drugim miejscu zdecydowanie moje najważniejsze zaskoczenie czyli seria Save Me napisana przez Mona Kasten 😁 Duuużo osób mi ją polecało, ale że aż tak mi się spodoba, że pochłonę całą w 1,5 dnia?! Nie wierzyłam, a jednak! 😻 Jak od młodzieżowek raczej stronię, tak po kolejne książki tej autorki sięgnę z przyjemnością. Trzecie miejsce na podium zdobywa "Skarb Getta" autorstwa Adam Michejda, bo jeśli pisać dla dzieci o historii to tylko tak. Lekko, z pomysłem i dużą ilością humoru 👌
Aaa i jeszcze wyróżnienie! Po kolejne tytułu od Agaty Czykierdy-Grabowskiej sięgam z wielką przyjemnością, bo jeszcze nie było takiego na którym bym się zawiodła. Najnowsza "Słońce wiatr i księżyc" jest tak idealna na lato, że bardziej to już się chyba nie da. I to tak niewymuszenie, tak przyjemnie, że aż byłam zdziwiona, że tak się da 😹 Kupili mnie bohaterowie, kupiła mnie ich wioska i kupiła mnie ta historia 💛
Wszystkie pozostałe książki to mocne średniaki, albo rozczarowania, więc cieszę się że mam je już za sobą 😅

Bastuba 

WRAP UP LIPIEC


Mam wrażenie, że jeszcze się nie zdarzyło, żebym dodała Wrap UP bez poślizgu 😅 Na szczęście w tym miesiącu nie jest to związane z książkowymi rozczarowanami, ponieważ większość przeczytanych w lipcu powieści było naprawdę ciekawych. Na podium postawiłabym jeden romans - "Milion nowych chwil" oraz jedną fantastykę - "Przebudzenie", które miało premierę w sierpniu i to z moim patronatem na okładce 💛 Cieszę się niesamowicie, bo dawno nie czytałam tak wciągającej książki. Zawsze miałam słabość do światów z pogranicza magii, baśni czy wampirów, więc to nowo rodzące się uniwersum totalnie mnie kupiło 😁 Pozostałe tytuły to jak widzicie w większości dobre 8/10, które mogę spokojnie polecić. Mocno rozczarowała mnie "Aniela. Matki i córki", bo była nudna, mdła i przegadana. Mimo, że klimat życia codziennego podczas II WŚ normalnie bardzo mnie ciekawi, tu miałam nadzieję szybko przebrnąć przez kolejne wewnętrzne monologi głównej bohaterki, żeby móc zapomnieć, że ta książka w ogóle trafiła w moje ręce. Do obyczajówek to ja ostatnio nie mam szczęścia.




  1. Bastuba 


Ruchome obrazki czyli co ciekawego widziałam ostatnio w kinie?



W okresie wakacyjnym uwielbiam chodzić do kina. A może lubię robić to przez cały rok, tylko między czerwcem a sierpniem multipleksy wypuszczają większe ilości wyczekiwanych przeze mnie filmów? Od końcówki maja chodzę do kina przynajmniej raz w tygodniu, więc coś musi w tym być. Widziałam na dużym ekranie "Oszustki", "Trzy kroki od siebie", "Niedobranych", "Aladyna", "Pokemon. Detektyw Pikatchu", a wcześniej "Hellboya", "Kapitan Marvel", "Planetę Singli 3", "Alita. Battle Angel" i oczywiście "Avengers. Koniec gry", który totalnie i nieodwracalne złamał moje serce. W sumie trochę tych ekranizacji w tym roku widziałam, a dopiero teraz zebrałam się, żeby coś więcej z tej mojej miłości do kina stworzyć. Mam nadzieję, że częściej będę przychodziła tu z małymi filmowymi poleceniami. Na pierwszy ogień idą więc nowy "Król Lew", smutny i sfrustrowany "Spider-Man. Daleko od domu" oraz Ci co zapomnieli o Beatlesach, czyli "Yesterday" :) 

1. Zaczynając od końca - "Yesterday" opowiada o mężczyźnie, który po wypadku budzi się w szpitalu i odkrywa, że nikt nie wie kim są Beatlesi. Choć przez pół swojego życia starał się odnieść sukces śpiewając swoje piosenki i kończyło się to bardzo marnym skutkiem, teraz postanawia przypomnieć ludziom największe hity legendarnego zespołu. W międzyczasie próbuje odkryć czego tak naprawdę pragnie w życiu i czy dziewczyna, którą dotąd traktował jak przyjaciółkę nie jest przypadkiem miłością jego życia.
Niby fabuła jest tu bardzo prosta, a jednak sam pomysł na film na tyle się broni, że człowiek ani przez chwilę się nie nudzi. Odpowiada za to dobrze wyważone poczucie humoru, bardzo angielskie i wprowadzenie Eda Sheerana wcale nie jako pobocznej postaci. Jeśli tak dalej pójdzie, to możne muzyk niedługo zacznie grać pierwszoplanowe role, bo po widać, że po epizocie w "Bridget Jones 3" jest to duży krok naprzód. Dla mnie "Yesterday" jest dobrą propozycją na sobotnie wyjście do kina, albo do wspólnego oglądania z przyjaciółmi, bo i pośmiać się i pośpiewać można, nawet jeśli wielkimi fanami Beatlesów nie jesteście. W żadnym wypadku nie jest to film w stylu "Narodzin Gwiazdy" czy "Bohemian Rhapsody". I mimo że podoba mi się, że nie jest przewidywalny, dobór aktorów pasował do granych przez nich postaci, czy ostateczny wydźwięk tego filmu, to za wątek romantyczny, który kompletnie mi nie grał, oraz za końcówkę, która jak dla mnie mogłaby być ciekawsza dałabym tu 7/10. Oglądało mi się dobrze, choć nie ma kiedy nami chemii. 

2. Jedyny pająk jakiego się nie boję - "Spider-Man. Daleko od domu" zaczyna się chwilę po wydarzeniach z "Avengers. Koniec gry", więc w życiu i uczuciach Petera Parkera panuje niezły chaos. Z jednej strony oficjalnie stał się Avengersem, więc tak jak marzył może być pełnoetatowym superbohaterem, jednak z drugiej strony właśnie stracił kogoś bardzo bliskiego, przez 5 lat po prostu nie istniał i po prostu najbardziej chciałby odpocząć, pojechać z klasą na szkolną wycieczkę i trochę zbliżyć się do dziewczyny, przez którą szybciej bije mu serce. Wszechświat ma niestety inne plany i na drodze do spokojnych wakacji staje chłopakowi Mysterio - superbohater z innej rzeczywistości. 
Mam nadzieję, że nie czyta tego ktoś, kto seans najnowszych Avengersów ma dopiero przed sobą, bo nie chciałabym mieć na sumieniu czyjegoś zawału. Po śmierci Tony'ego Starka świat szuka nowego Iron Man'a, co dla mnie samo w sobie jest dziwne, bo przecież oczywistym jest, że Tony był tylko jeden. Szesnastoletni Parker nie bardzo potrafi unieść taką odpowiedzialność na swoich barkach, a tu niedość, że po ulicach europejskich miast zaczynają biegać potwory stworzone z podstawowych żywiołów, to jeszcze sprzed nosa jakiś gościu chce mu buchnąć dziewczynę. Nie trudno odgadnąć, że nieszczęście wisi w powietrzu. Co ja na to? Mamy lato! :) Cały film podobał mi się prawie tak mocno jak pierwsza część przygód sympatycznego pajęczaka z sąsiedztwa (pewnie to Was zdziwi, ale tu zabrakło mi... Iron Man'a. Ale to będzie mój zarzut już do każdego kolejnego filmu Marvela. Kocha(ła)m Starka, więc no...), choć nie mogę powiedzieć, że minął mi jak z bicza strzelił. Ponad dwie godziny w fotelu to nie przelewki, ale dzięki temu całość miała ręce i nogi. A właśnie to kuleje w większości filmów z kina superbohaterskiego. Albo za długi wstęp, albo środek za bardzo rozciągnięty, albo koniec jakiś bez wyrazu. Ty wszystko jest na swoim miejscu i tak j.w. najbardziej podobał mi się humor i zwroty akcji. Jeszcze nie wiem czy czuję chemię między Peterem a MJ, ale nie można zaprzeczyć, że tym razem ta postać ma totalnie inny styl bycia, niż w poprzednich ekranizacjach. Jeśli spojrzy się na to w boku, to cały ten film powinien być kręcony w Wenecji albo Paryżu, bo od par i miłości to się tam aż roi. Ale całościowo? Uwielbiam Jake'a Gyllenhaala! Dawno nie widziałam go w żadnym filmie, więc to dla mnie miły smaczek. Całość to dla mnie miłe 8/10 i na pewno będę do tej części wracać jak tylko pojawi się na DVD :) 

3. Dubbing nie jest taki zły, gdy można śpiewać Hakuna Matata -  nowy "Król Lew" to po prostu stary "Król Lew" w wersji live, jeśli można tak nazwach zwierzęta w całości wygenerowane w komputerze, ale nie zamierzam narzekać. Fabularnie nie dostaliśmy za wielkich zmian, bo i Simba "Strasznie już być tym królem chce", i Mufasa niestety prawda... No właśnie. Z nowych rzeczy urzekły mnie nowe teksty Zazu, którego grał Piotr Polk, oraz jak zwykle idealnie sarkastyczny Maciej Stuhr jako Timon. Na sali siedziałam z salą pełną dzieci i po ich reakcjach mogę stwierdzić, że im film podobał się równie mocno jak mi. Choć nie śpiewały pod nosem tak jak ja :) Nie wiem czy ten film był nam niezbędny, ale dobrą rozrywką jest na pewno. Wydaje mi się nawet, że chętniej będę wracać do tej wersji, mimo że od początku miałam mały problem z tym jak w tym filmie poruszają się zwierzęta. Ale może za rzadko oglądam biegnące lwy. W sumie po namyśle nie martwi mnie to aż tak. 7/10 i duże serduszko za wprowadzenie małego wątku feministycznego. 

Na dziś to tyle, ale po zapowiedziach widzę, że niedługo mogę przyjść z nowym wpisem m.in. o "W deszczowy dzień w Nowym Jorku", "Szybcy i wściekli. Hobbs i Shaw" czy "Na bank się uda". A później czeka nas jeszcze Festiwal Polskich Filmów Fabularnych! Tego to dopiero nie mogę się doczekać! :) 

Bastuba 

Copyright © CZYTADO